Moja Japonia – Tokio

Ten wpis rozpocznę krótko: byłem w Japonii! I w tym momencie żałuję, że nie jestem w stanie telepatycznie przekazać Wam tych wszystkich emocji i wrażeń, które buzują w mojej głowie. Chociaż postaram się opisać i pokazać, to co zobaczyłem, to tylko część doświadczenia, które przeżywałem słuchając, czując i widząc ten kraj, jakże inny od wszystkiego, co znałem do tej pory.

Najpierw kilka słów fotograficznie. Nikon z6ii i Tamron 35-150 mm sprawdziły się wyśmienicie. Szeroki zakres ogniskowych, dobra jakość zdjęć przy małej ilości światła, wystarczająco szybki AF. Praktycznie nie miałem zdjęć do kosza. Jedyny minus – waga tego zestawu.

Ogniskowa 35 mm
Ogniskowa 52 mm, ale przeszedłem dodatkowo parę kroków wzdłuż uliczki widocznej powyżej.

Miasto

Już od pierwszego spojrzenia na panoramę miasta w drodze z lotniska Haneda do centrum wywołało w mojej głowie myśl „jestem w cyberpunku”. Miasto przyszłości, wieżowce, miejscami chaotyczna zabudowa, jak gdyby miasto rosło warstwami na starszych zabudowaniach. Beton, szkło, stal, ale i dachówki, drewno, suszące się ubrania i pościel, banery reklamowe mieszające się z kwitnącymi wiśniami. Wszystko, wszędzie na raz. Do Tokio wjeżdżaliśmy w dzień. Bez włączonych neonów i świateł miasto sprawiało wrażenie jeszcze nieprzebudzonego. Chociaż bliższe spojrzenie na ruch uliczny i nieprzebrane rzesze ludzi zmierzających strumieniami w kierunku kolejnych stacji metra lub sklepów przypominało, że tutaj życie toczy się cały czas. 24 godziny na dobę ciągłego ruchu, gwaru, grających reklam i otwartych sklepów.

Mieszkałem w okręgu Shinjuku, w dzielnicy Kabukicho. Shinjuku słynie z gigantycznego dworca, przez który przewija się dziennie ponad 3,5 miliona osób. 36 peronów, ponad 200 wejść/wyjść, kilka poziomów nie tylko komunikacyjnych, ale i sklepowych tworzy labirynt i miasto w mieście. Jednak doskonałe oznakowanie oraz google Maps nie pozwoliły się zgubić. Wystarczyło poznać system: nazwa linii metra, kierunek jazdy, peron i lokalne podróżowanie nie było problemem. Przedpłacona karta Suica dawała ogromną swobodę. Co ciekawe kartą mogłem też płacić w sklepie, więc wygoda podwójna.

Hotel stał dwie ulice obok najbardziej imprezowej części miasta, w dzielnicy Kabukicho. Prowadzi do niej charakterystyczna czerwona brama (odwzorowana nawet w grze wideo Yakuza).

Czerwona brama Kabukicho w dzień
A tak prezentowała się w nocy (widok od przeciwnej strony niż na zdjęciu powyżej)

Wzdłuż uliczek gnieździły się niezliczone lokale gastronomiczne oraz lokale dostarczające rozrywek wszelakich. Reklamowane przez stojących na zewnątrz naganiaczy i naganiaczki salony masażu za 1000 jenów obiecywały niezapomniane wrażenia i wspomnienia. To jedyne przed czym ostrzegały oficjalne przewodniki – nie daj się naciągnąć i zabrać w miejsce, w którym stracisz dużo pieniędzy. Oprócz mniejszych lokali stały też okazałe kluby hostess i hostów, gdzie mega popularne gwiazdy płci żeńskiej i męskiej dotrzymywały towarzystwa przy rozmowie, alkoholu oraz (?). To co kryje się za oficjalną fasadą pozostaje tajemnicą dla mniej odważnego turysty.

Oprócz klubów towarzyskich Kabukicho słynie z lokali hazardowych z pachinko, jednorękimi bandytami oraz niewinnych salonów gier wideo oraz salonów gashapon – automatami z kulkami. Nieprzebrane skrzyneczki z przeróżnymi gadżetami za 300, 500, 1000 jenów. Figurki, maskotki, postacie z gier i filmów, miniaturowe sprzęty kuchenne, nawet zdjęcia obcych osób. Spacerowanie pomiędzy automatami i szukanie tych najfajniejszych to bardzo popularny sposób spędzania czasu i to zarówno przez turystów, jak i miejscowych.

Ulice

Przez pierwsze dwa dni miałem wrażenie, że ulice co chwilę zmieniają swoje położenie i ta, którą jeszcze chwilę temu szedłem w znane miejsce, kieruje całkiem gdzie indziej. Później sytuacja się uspokoiła i miasto przestało ciągle się ruszać, dzięki czemu łatwiej odnajdywałem drogę.

Na ulicach panuje porządek, ale i kontrolowany chaos. To znaczy jest czysto, nie walają się żadne śmieci, chodniki są równe, przejścia dla pieszych oznakowane i oświetlone. Jednocześnie w przestrzeń ulicy wylewają się witryny sklepów ze swoimi neonami, wszechobecne automaty z napojami zachęcają do sięgnięcia po kolorową butelkę, a boczne uliczki zapraszają na przygodę. Mniej główne trasy nie miały chodników, kluczyło się między pieszymi, rowerami, skuterami i samochodami. Wszystko płynnie, bez wahania, zatrzymania. Również bez trąbienia i krzyków. Płynny ruch bez przestojów jest tutaj bardzo ważny. Chcesz stanąć? Najlepiej gdzieś z boku. Zrobić zdjęcie? Nie zatrzymuj się nagle na środku. Przy takiej liczbie ludzi przepływających przez miasto, niezakłócony ruch jest bardzo ważny.

Baseball jest najpopularniejszym sportem zespołowym w Japonii

Neony

Pisałem wcześniej, że w ciągu dnia miasto sprawiało wrażenie nieco uśpionego. Po zmroku smok się budził. Miasto wybuchało kolorami, migającymi ekranami, kolorowymi witrynami sklepów. Kilka dni było deszczowych, ale dzięki temu kałuże zwielokrotniały efekty świetlne. Dla fotografa – nieskończone morze ujęć. Cisza i spokój? Nie w Kabukicho.

Sklepy

Krótko i zwięźle: przeogromne, kolorowe, atakujące muzyką i reklamami. 10 piętrowy sklep z mangami, 7 piętrowy sklep RTV AGD, 7 piętrowy sklep foto, 7 piętrowy sklep papierniczy 5 piętrowy sklep z ciuchami? Proszę bardzo. Jeden obok drugiego, wzdłuż całej ulicy, przez kilka sąsiednich ulic, a potem kolejna dzielnica i to samo. Nie do ogarnięcia. Flagowe sklepy Disneya, Pokemony, Nintendo, Sega, Louis Vuitton, Adidas, Bulgari, Hello Kitty, kimona, falbanki, lateks, figurki, modele do sklejania, sklepy „wszystko za 100 jenów”, no i oczywiście sklepy Don Quijote z pamiątkami, gadżetami, jedzeniem, kosmetykami. Takie 1000 drobiazgów na sterydach, polane japońskim popkulturowym sosem i okraszone firmową muzyczką. Kto był to właśnie nuci pod nosem „Don, don, donki, Donki-hote”. Jeżeli zastanawiacie się, czy będzie Wam potrzebna dodatkowa walizka, to odpowiedź brzmi „tak”. Ceny niższe lub porównywalne niż w Polsce. Asortyment przeogromny. Jeżeli trafisz na sklep z używanymi grami, komiksami, figurkami, gwarantuję, że nie wyjdziesz z pustymi rękami.

8 pięter (co ciekawe nasz parter to pierwsze piętro) elektroniki i AGD
Tak wygląda wejście do raju zakupoholików
Charakterystyczny pingwin sklepów Don Quijote

Samochody

Dużą część samochodów stanowią kei-car („lekkie samochody”) w różnych konfiguracjach, najczęściej osobowo-busowych. Charakterystyczne krótkie maski i małe wymiary tych pojazdów często migały na ulicach. Oprócz tego bardzo dużo taksówek oraz samochodów służb miejskich. Niezależnie od rodzaju pojazdu wszystkie były idealnie utrzymane, czyste i ciche. Od czasu do czasu trafiał się skuter, większy dostawczak albo sportowa perełka Toyoty, a nawet Ferrari. Co ciekawe trafiały się też samochody autonomiczne, w których kierowca nie trzymał rąk na kierownicy.

Pociągi

Głównym środkiem transportu publicznego jest metro. 13 linii metra obsługuje dziennie około 10 milionów pasażerów. Do tego dochodzą różnego rodzaju linie kolejowe i oczywiście Shinkansen – szybkie pociągi, których niestety nie udało mi się zobaczyć. System komunikacji jest jednocześnie skomplikowany i prosty. Poznanie reguł zdecydowanie ułatwiło poruszanie się. Metro jest mega punktualne, a nawet za 2 minutowe spóźnienie wyświetlane są komunikaty z przeprosinami. Na peronach zaznaczone są miejsca, w których dany wagon się zatrzyma i gdzie należy ustawić się w kolejce. Peron od torowiska odgrodzony jest specjalną barierą z otwieranymi bramkami i wejścia do wagonów zawsze idealnie trafiają w swoje bramki. Pasażerowie na peronie czekają w kolejce nieco z boku, tak aby wysiadający mieli swobodne wyjście i dopiero, gdy ostatnia osoba wysiądzie, wagon ponownie się zapełnia. W godzinach porannego szczytu wagony były naprawdę dobrze nabite.

Nowoczesność i tradycja

Pomimo swojej nowoczesności i zaawansowania miasto ma też swoją stronę duchową. Gdzieniegdzie pomiędzy wysokimi blokami gnieździ się tradycyjna świątynia. Na pierwszą z nich natknąłem się przypadkiem podczas jednego z pierwszych spacerów po mieście. Mijając kolejną wystawę sklepową nagle trafiłem na czerwoną bramę torii prowadzącą do świątyni Hanazono. Ta shintoistyczna świątynia jest poświęcona Inari, bóstwu związanemu z powodzeniem w biznesie. Charakterystyczne dla tego miejsca są małe kapliczki z posągami lisów – posłańców bóstwa. Na terenie świątyni stoi przepiękna, kwitnąca wiśnia.

Lisy, posłańcy bóstwa Inari
Modlitwa

Kolejna świątynia, którą odwiedziłem, to położona w dzielnicy Asakusa – Sensō-ji. Najstarsza świątynia w Tokio, założona w 628 roku. Niestety zniszczona w czasie drugiej wojny światowej, ale odbudowana w całej okazałości nadal cieszy odwiedzających swoim majestatem. Świątynia jest poświęcona bogini miłosierdzia Kannon i pełni podobną funkcję jak polska Jasna Górna. Do świątyni prowadzi charakterystyczna droga ze straganami i brama z wielkim czerwonym lampionem. Na miejscu było sporo osób, głównie kobiet i dziewcząt ubranych w tradycyjne stroje.

Pisząc o tradycji, nie można pominąć Pałacu Cesarskiego. Leżący w samym centrum Tokio, pośród rozległych ogrodów pałac jest oficjalną rezydencją cesarza Japonii. Otoczony imponującymi murami i fosą z charakterystycznym mostem Nijūbashi nie jest dostępny do swobodnego zwiedzania. Można go zobaczyć tylko z przewodnikiem, a bilety trzeba kupować z wyprzedzeniem.

Ludzie

Średni wiek w Japonii to 48 lat, a 1/3 społeczeństwa to osoby powyżej 65 roku życia. Pomimo tego, że Tokio jest młodsze niż reszta kraju, to i tak na ulicach praktycznie nie widzieliśmy dzieci, za to dużo było osób mocno starszych. Japońskie babcie są uroczo drobne i żywotne. Dziadkowie również, chociaż sprawiają wrażenie dużo bardziej zmęczonych. Japończycy są bardzo zadbani. Na sklepowych półkach jest szeroki wybór kosmetyków dla kobiet, ale i dla mężczyzn (w tym również podkłady, cienie i tego typu, u nas mężczyznom obce, specyfiki). Ubierają się w stonowane kolory, no i oczywiście dużo osób było w garniturach i marynarkach. Jednak można było też spotkać, przede wszystkim młodzież, w falbankowych mangowych sukienkach albo modnie poszarpanych dżinsach.

Japończycy są uprzejmi, uczynni i starają się żyć tak, żeby nie przeszkadzać innym. Na porządku dziennym jest kłanianie się i przepraszanie. Słowo „sumimasen” (przepraszam), było najczęściej używanym przeze mnie słowem. Nie ma głośnych rozmów, telefony tylko w słuchawkach, a w metrze nikt przez telefon nie rozmawia. W sklepie uprzejme dzień dobry, spokojne wypakowanie rzeczy z koszyka, dziękuję, następny proszę. Na ulicy pomimo ruchu nikt się nie zderza, nikt nikogo nie nadepnie. Zdarzają się oczywiście incydenty, na przykład celowych potrąceń przechodzących osób. To zjawisko ma nawet swoją nazwę „butsukari otoko”, ale nic takiego mi się nie przydarzyło.

Ciężko nie przywołać na myśl słów „mrowisko” albo „ul”. Każdy wie co ma robić, płynnie przemieszczenia się pomiędzy sobie tylko znanymi punktami podróży i w swoim celu, starając się żyć swoim życiem, pomiędzy tłumami miejscowych i turystów. Jeżeli ktoś zachowywał się inaczej, to byli młodzi, zwłaszcza w rozrywkowym Kabukicho. Nie raz wyruszając rano na zwiedzanie widzieliśmy jeszcze pijanych, dopiero co wychodzących z nocnych klubów, przy czym ani przez moment nie było uczucia zagrożenia, czy niekomfortowej sytuacji. Ciekawe czy jest japoński odpowiednik „panie Kierowniku kochany, daj pan 5 złotych”?

Na znaku jest napisane, żeby śmieci wyrzucać w pobliskich sklepach
Psy często wędrowały w torbach albo wózkach
Żywa reklama kawiarni ze świnkami
Zapraszamy na przygodę za 1000 jenów
Pan z informacją czego nie można robić w sklepie. Często widziałem osoby dozorców, kierowników ruchu, pomocników na dworcu, które z ogromną starannością wykonywały swoje zadania

To co opisałem powyżej jest oczywiście ułamkiem tego co widziałem i ledwie cząstką co mogłem zobaczyć. Można się zakochać w Japonii, odkrywać ją po trochu i ciągle nie mieć dość. Jadąc tam liczyłem na coś zupełnie innego i nic a nic się nie przeliczyłem. Później opiszę Wam co jeszcze widziałem kawałek poza Tokio, a teraz zerknijcie na wszystkie zdjęcia z tej części.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *